Akustyka biura to nie problem architekta, nie problem HR-u i nie problem działu zakupów. To problem tapicera. Bo to on decyduje, jaka tkanina trafia na panel, jaką pianką go wypełnić i jak zszyć naroża tak, aby dźwięk naprawdę się w niej zatrzymał, zamiast odbić się z powrotem w stronę biurka. Kiedy patrzymy na open space, widzimy meble. Kiedy patrzymy na akustykę, widzimy powierzchnie miękkie — i to właśnie tapicer je projektuje.
Dźwięk jest materiałem
Pianka dźwiękochłonna ma swoją gramaturę, gęstość i strukturę otwartokomórkową. Tkanina ma swój splot, przewiewność i gramaturę. Kiedy obydwie warstwy dobrze ze sobą współpracują, panel przestaje być obrazkiem na ścianie, a zaczyna być akustycznym narzędziem. Tapicer nie szyje wtedy pokrowca — tapicer dobiera komponenty, które razem dadzą konkretny współczynnik pochłaniania w konkretnym paśmie częstotliwości. Taki pomiar można zweryfikować. Taki panel można polecić księgowej, która siedzi metr od kolegi z działu sprzedaży.
Kabina akustyczna jako następny krok
Kiedy panel nie wystarcza — a w otwartym biurze często nie wystarcza — wchodzi kabina akustyczna. To już nie tylko tapicerowana płaszczyzna, ale cała konstrukcja z szybą, wentylacją, oświetleniem i zszywanymi w całość modułami. Budujemy je wspólnie z partnerem technologicznym, a nasza rola zaczyna się tam, gdzie kończy się rama: wewnątrz, gdzie liczy się każdy centymetr tkaniny i pianki.
Po co o tym piszemy
Ten magazyn jest właśnie o tym. O pomiarach dB w sali konferencyjnej, o wyborze tkaniny do panelu ściennego, o tym, dlaczego kabina spłaca się w kwartale i o tym, jak na co dzień utrzymać ją w czystości. To notatki z warsztatu i z biur, które zmieniliśmy — przefiltrowane przez oczy tapicera.